Mniej znani producenci diverów z lat 50.

Pierwsza połowa lat 50. to w zakresie zegarków nurkowych rywalizacja o prymat pomiędzy Rolexem Submarinerem a Blancpainem Fifty Fathoms (dziś już wiemy, że historia tego drugiego została „podkolorowana” i wszedł on na rynek później, niż deklaruje Blancpain), do której po kilku latach włączyła się również Omega z modelem Seamaster. Otworzyły to, wraz z rosnącym zainteresowaniem podwodną eksploracją, szerzej drzwi dla innych producentów zegarków nurkowych w drugiej połowie dekady.

Co więcej, wytworzył się wówczas pewien wzorzec divera, którego typowymi cechami były stalowa koperta, mechanizm z naciągiem automatycznym, czytelna ciemna tarcza i obrotowy zewnętrzny pierścień. W drugiej połowie lat 50. kilku innych producentów również wprowadziło modele, które uchodzą dziś za klasyczne.

Tajemniczy Zodiac Sea Wolf


Nieco w cieniu wielkich konkurentów powstał zegarek, który pod pewnymi względami jest wyjątkowy. Modelem tym był Sea Wolf marki Zodiac, który podobnie jak Blancpain Fifty Fathoms oficjalną datę swojej premiery określa na 1953 r. Według niedawnych ustaleń Jose Pereztroiki wiele wskazuje, że również historia tego divera została nieco naciągnięta, a pierwszy Sea Wolf był produkowany od 1957 r., a zaprezentowany szerszej publiczności dopiero na targach w Bazylei w 1958 r.


Historia tej marki sięga roku 1882, kiedy Ariste Calame założył warsztat produkcji zegarków w Le Locle w Szwajcarii. Zodiac jest marką znaną z innowacji. Jako jeden z pierwszych rozwinął masową produkcję zegarków z naciągiem automatycznym, a model Autographic z 1949 r. był drugim na świecie zegarkiem naręcznym z funkcją wskazania rezerwy chodu. Mimo że Zodiac nie miał tak bogatego zaplecza jak Rolex, to właśnie ten producent zaoferował jeden z pierwszych zegarków zaprojektowanych dla nurków.

Zodiac Sea Wolf. Zdj. Vintage Portfolio


Model Sea Wolf legitymował się wodoszczelnością na poziomie 100 metrów, którą szybko, bo już w roku 1959, podwojono. Hermetyczność koperty opierała się na opatentowanym zatrzaskowym deklu z uszczelką, grubym akrylowym szkle dociskanym do koperty za pomocą metalowej ramki oraz uszczelnionej koronce. Na deklu umieszczona została wymowna informacja: „20 ATM. ESPECIALLY WATER – TESTED”. W pierwszych modelach stosowano zarówno standardowy bezel, jak i ramkę z oznaczeniem count-down w typie timera.


Obrotowy pierścień był wykonany z galwanizowanego mosiądzu z grawerowanymi znacznikami czasu. W latach 60. w kolekcji Sea Wolf zastosowano również akrylowe i bakelitowe wypełnienie ramki. Najbardziej rozpoznawalny był jednak niesamowity design tarczy tego zegarka. Charakterystyczne trójkątne indeksy i wskazówki w typie dauphine miały praktyczną funkcję, ponieważ były bardzo czytelne. Stanowiło to istotną zaletę, zważywszy, że Sea Wolf liczył niecałe 35 mm średnicy. W latach 50. nadal stosowano substancję luminescencyjną zawierającą rad, który dekadę później został zastąpiony przez tryt. We wczesnych modelach wskazówki wyposażono w środkowe „żebro”, które miało zapobiegać wykruszaniu się masy świecącej.


Zegarki Sea Wolf były wyposażone w mechanizmy z naciągiem automatycznym oparte na projektach Adolpha Schilda. Najlepszy przykład stanowi AS kal. 1687/1688, który był bazową konstrukcją dla mechanizmu Zodiac kal. 70 oraz kilku innych z tej rodziny.
Ze względu na doskonały stosunek jakości do ceny i dobre parametry, popularny „Wilk morski” szybko zyskał renomę jako praktyczny zegarek do nurkowania. Producent wprowadził zarówno męską, jak i damską wersję zegarka o takich samych właściwościach. W 1959 r. Zodiac nr ref. 3080B trafił na testy do eksperymentalnej jednostki nurków Marynarki Stanów Zjednoczonych. Zegarek otrzymał pozytywną ocenę wodoszczelności i czytelności tarczy, jednak nie spełnił wszystkich założonych wymagań. Według wojskowych kryteriów Sea Wolf miał zbyt niską odporność na pola magnetyczne, bransoleta była połyskliwa i przez to nieprzydatna w warunkach bojowych, a pierścień nie gwarantował pewnego chwytu. Na wyposażenie jednostki trafił ostatecznie Blancpain Fifty Fathoms.

Katalog marki Zodiac z ofertą zegarków nurkowych


W 1964 r. Zodiac zaprezentował swoje divery na Światowych Targach w Nowym Jorku. Od tego czasu zyskał dużą popularność w Stanach Zjednoczonych. Model Sea Wolf był oferowany m.in. w sklepach wojskowych, a z uwagi na przystępną cenę stał się częstym wyborem amerykańskich żołnierzy. Na ich nadgarstkach trafił m.in. do Wietnamu podczas trwającego tam konfliktu.


Kolekcja Sea Wolf rozwijała się do końca lat 70. i liczyła kilkadziesiąt różnych modeli. Najbardziej zaawansowanym diverem w ofercie Zodiaca był jednak model Super Sea Wolf, nad którym prace ruszyły pod koniec lat 60. Był to profesjonalny zegarek nurkowy o świetnych parametrach. Dzięki zastosowaniu wzmocnionej obudowy oraz zakręcanej koronki udało się uzyskać wodoszczelność na poziomie 750 metrów (75 Atm.). W tamtym czasie był to doskonały wynik. W latach 90. światło dzienne ujrzała nowa generacja Super Sea Wolf 1000 m. Pomimo problemów finansowych, bankructwa i późniejszej sprzedaży marki (od 2001 r. należy do Grupy Fossil) Zodiac utrzymał się na rynku, a w 2015 r. powrócił z reedycją swoich słynnych diverów.

Francuski” Tudor Submariner


Tę markę wykreował Hans Wilsdorf w 1926 r. Z założenia Tudor miał oferować zegarki o zbliżonej do Rolexa jakości, jednak w przystępniejszej cenie. Było to możliwe, ponieważ zegarki obu brandów powstawały według podobnych standardów.
W 1954 r. kilka miesięcy po marce Rolex Tudor wprowadził kolekcję dedykowanych diverów również pod nazwą Submariner. Zegarki powstawały na bazie komponentów z fabryki Rolex, która dostarczała koperty, bransolety, koronki, szkła i uszczelki. Tudor stosował natomiast inne mechanizmy, tarcze i wskazówki. Używane były m.in. mechanizmy automatyczne produkowane przez zakłady Fleuriera.
Wczesne modele Oyster Prince Submariner nr ref. 7922 i 7923 oferowały wodoszczelność na poziomie 100 metrów, jednak już w zegarku Oyster Prince Submariner nr ref. 7924 (popularny Big Crown) z 1958 r. wzrosła ona do 200 metrów.

Tudor Submariner nr ref. 7016. Aut. Batilou


Z uwagi na dobry stosunek jakości do ceny, „nurki” Tudora zwróciły uwagę wielu armii. Szczególnie długa i owocna była współpraca z Francuską Marynarką Wojenną, która rozpoczęła się już w połowie lat 50. Uwagi, jakie napływały od wojskowych użytkowników, doprowadziły do wprowadzenia licznych zmian konstrukcyjnych. Jedną z nich było powiększenie koronki z 6 do 8 mm, co znacznie poprawiło jej ergonomię. Podobnie jak Rolex Submariner, Tudor stosował boczne osłony zabezpieczające koronkę.


Współpraca z Marynarką Francuską była dla Tudora tym, czym dla firmy Rolex współpraca z brytyjskim MOD-em. Najbardziej rozpoznawalnym zegarkiem, jaki trafił na wyposażenie Marine Nationale, był popularny „Płatek śniegu” nr ref. 7016 oraz 7021 (wersja bez datownika/z datownikiem). Model nazwano tak z uwagi na niespotykany kształt wskazowi godzinowej. W połączeniu z dużymi geometrycznymi indeksami zdecydowanie poprawiało to czytelność zegarka. Był on „na służbie” w latach 1974-1983. Divery Tudora trafiły również na wyposażenie sił zbrojnych Argentyny, Kanady, RPA i Stanów Zjednoczonych.


Warto w tym miejscu wspomnieć również o projekcie wyjątkowym i przez długi czas owianym mgłą tajemnicy. Chodzi mianowicie o model nr ref. 7206, który w 2005 r. pojawił się na aukcji domu aukcyjnego Antiquorum. Był to diver w bardzo charakterystycznej kopercie z mocno obudowaną koronką umieszczoną na godzinie 4. Unikalny był również system blokady pierścienia, który stanowiły odpowiednio ukształtowane ostatnie ogniwa/maskownice bransolety. Dwukierunkowy pierścień wyposażono w insert z oznaczeniem 12-godzinnym, co zdradzało typowo wojskowe przeznaczenie. Podobnie jak oferowany rok wcześniej przez ten sam dom aukcyjny bliźniaczy zegarek Rolex nr ref. 1690, miał to być prototyp z 1982 r. dla żołnierzy U.S. Navy.


Zegarki od początku wzbudziły duże wątpliwości, szczególnie że w następnych latach pojawiały się kolejne egzemplarze rzekomych prototypów. Większość środowiska skłaniała się wówczas do tezy, że doszło do bardzo pieczołowicie przygotowanego fał czerstwa i spreparowania zegarków, które nigdy nie powstały. Jedynym dowodem na to, że taki model mógł jednak istnieć, był wniosek patentowy nr CH 490706 złożony przez Montres Rolex S.A. w 1968 r. Wszystko wskazywało jednak na to, że projekt pozostał na papierze, a nawet jeśli prototyp powstał, to nigdy nie opuścił murów fabryki.

Prototyp zegarka Tudor „Commando” z 1968 r. Zdj. Tudor


Tak było do roku 2019 i wiosennych targów w Bazylei, gdzie Tudor zaprezentował autentyczny prototyp opisanego we wniosku patentowym zegarka, określany jako „Commando” i datowany na lata 1967-1968. Zegarek nie wszedł do produkcji dlatego, że dowództwo marynarki Stanów Zjednoczonych zdecydowało się na model Tudor Submariner nr ref. 7016. Prezentacja tajemniczego prototypu podczas Baselworld 2019 nie była przypadkowa, ponieważ zbiegła się w czasie z premierą zegarka Tudor Black Bay P01 nr ref. 70150, który nawiązuje do niego swoim designem.
Mimo bardzo bliskiej współpracy z marką Rolex i stosowania wielu tych samych części, Tudor stworzył autonomiczną i wartą uwagi kolekcję zegarków nurkowych. Obecnie wczesne modele są poszukiwanymi i cenionymi na rynku kolekcjonerskim walorami.

Ambitny Breitling Superocean


W 1957 r. zegarki do nurkowania wprowadził do swojej oferty również Breitling. Manufaktura z La Chaux-de-Fonds miała już w tamtym czasie opinię producenta wysokiej jakości chronografów. Kierownictwo firmy nie chciało jednak rezygnować z udziału w dynamicznie rozwijającym się nowym rynku. Premiera kolekcji Superocean okazała się „wejściem z głośnym przytupem”. Producent zaprezentował wówczas dwa mocno różniące się od siebie zegarki.

Reklama zegarków z kolekcji Superocean


Model oznaczony nr ref. 1004 był to klasyczny diver z obrotowym zewnętrznym pierścieniem. Breitling stworzył jednak bardzo charakterystyczny i dopracowany zegarek. Niesamowita była forma pierścienia, który opadał ku wnętrzu, co przekładało się na jego dużą czytelność. Tarcza z okrągłymi indeksami kwadransowymi, przez które przechodzą nakładane metalowe znaczniki oraz pozostałe indeksy pięciominutowe w formie grotów, jest przykładem pięknego wzornictwa przemysłowego.
Zegarek został wyposażony w stalową kopertę o średnicy 38 mm z dokręcanym deklem i uszczelnioną koronką. Wykorzystano mechanizm z naciągiem automatycznym ETA kal. 2365, przemianowany na B125. Producent gwarantował wodoszczelność do głębokości 200 metrów, czyli około 660 stóp.

Breitling Superocean nr ref. 1004. Aut. @mattsworldwatch


Drugim reprezentantem linii Superocean był manualny chronograf nr ref. 807. Zastosowano w nim taką samą kopertę co w ref. 1004, jednak dostosowaną do potrzeb chronografu. Jego mechanizm stanowił Vénus kal. 175. Wodoszczelność również wynosiła 200 metrów, co pod koniec lat 50. było wyczynem przy zegarku z funkcją stopera. Świadczyło to o bardzo starannym uszczelnieniu przycisków. Zgodnie z obecnym stanem wiedzy był to pierwszy praktyczny diver z funkcją chronografu. Oba modele były oferowane na plecionych bransoletach typu Milanese, które pozwalały zakładać zegarek bezpośrednio na skafander nurkowy.
Breitling kontynuował produkcję kolekcji Superocean w latach 60. i 70. ze sztandarowym chronografem nr ref. 2005 na czele.

Longines Nautilus Skin Diver


Około 1959 r. również Longines zaoferował pierwsze zegarki nurkowe. Awangardę dla diverów spod znaku uskrzydlonej klepsydry stanowił model T910 nr ref. 6921-1, lepiej znany jako Nautilus Skin Diver. Zastosowano w nim stalową kopertę o średnicy 40 mm wykonaną w fabryce EPSA. Mechanizm stanowił kal. 19AS. Wodoszczelność zegarka była testowana do poziomu 150 m (500 stóp). Posiadał on również płytkę antyradiacyjną pod tarczą. Konstrukcja miała jedną poważną wadę w postaci obrotowej ramki całościowo wykonanej z bakelitu, która była podatna na uszkodzenia mechaniczne i pęknięcia. Z okazji 60-lecia modelu na rynek trafiła bardzo zbliżona reedycja Nautilusa z wodoszczelnością podniesioną do 300 metrów i kopertą w rozmiarze 42 mm.

Longines Nautilus Skin Diver nr ref. 6921-1. Zdj. Su Jia Xian (SJX)


Na początku lat 60. Longines wprowadził model nr ref. 7042-1 z wewnętrznym, czyli umieszczonym pod szkłem, pierścieniem. Wymagało to powiększenie koperty do średnicy 42 mm. Do obsługi pierścienia służyła dodatkowa koronka, co spowodowało ich rozmieszczenie na wysokości indeksów godziny 2 i 4. Stało się to standardem dla zegarków typu Super Compressor. Ten model (obiegowo określany jako Legend Diver za sprawą reedycji z roku 2007) jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych zegarków tej klasy.

Zenith S.58 – elegant wśród diverów


W roku 1958 prace nad pierwszym diverem ukończył także Zenith. Model oferowany pod nazwą S.58 wyróżniał się minimalistyczną formą. Zegarek posiadał wąski zewnętrzny obrotowy pierścień z bakelitowym wkładem. Stanowił on najbardziej charakterystyczny element tego projektu z uwagi na nietypowe, bardzo drobne znaczniki 5-minutowe w formie kropek i kresek. W pierwszej generacji zastosowano mechanizm manualny kal. 120, dzięki czemu zegarek miał bardzo niską kopertę. Z pewnością jest to jeden z najbardziej eleganckich i „delikatnych” diverów, jaki kiedykolwiek powstał. Jego wodoszczelność została określona na 200 metrów.

Zenith S.58. Zdj. M.W. Fischer

Głównym odbiorcą tych zegarków była armia, a pierwsza partia trafiła do Włoskiej Marynarki Wojennej. Do niedawna dużo kontrowersji wśród kolekcjonerów wzbudzała tajemnicza nazwa modelu. Symbol S.58 wiązano z różnymi wydarzeniami. Powstała nawet teoria, według której zegarki były na wyposażeniu pilotów śmigłowców Sikorsky S-58. Dzięki dociekliwości Tonego C. (miłośnik marki Zenith) wątpliwości rozwiał sam producent, który przysłał oficjalną odpowiedź. Według niej litera S oznacza Super water-resistant, a 58 to rok rozpoczęcia produkcji.

Jaeger-LeCoultre Deep Sea Alarm – pod wodą się nie śpi


W 1959 r. firma Jaeger-LeCoultre rozpoczęła produkcję niezwykłego modelu Deep Sea Alarm. Jest to konstrukcja nietypowa w tym zestawieniu, ponieważ zegarek wyposażony został w funkcję alarmu. Producent z Le Sentier miał już doświadczenie w budowie zegarków z tego typu komplikacją. Na przełomie lat 1950-1951 premierę miał model Memovox. Wyposażony został w manualny mechanizm kal. 489, który w 1956 r. zastąpił kal. 815 z naciągiem automatycznym.
Konstrukcja nowego zegarka miała zagwarantować, że alarm będzie wyraźnie słyszany pod wodą i poinformuje nurka o potrzebie rozpoczęcia procedury wynurzania. Było to wówczas bardzo innowacyjne rozwiązanie.

Jaeger-LeCoultre Deep Sea Alarm ref. 857. Zdj. Wind vintage


Model Deep Sea Alarm nr ref. 857 był produkowany przez niespełna trzy lata w ograniczonej liczbie ok. 950-1061 sztuk, które zostały przeznaczone na rynek europejski i amerykański. Zegarek miał akrylowe szkło, a jego wodoszczelność wynosiła 100 metrów. Co ciekawe zegarki, które trafiły do Stanów Zjednoczonych, miały dołączoną informację o wodoszczelności na poziomie 500 stóp, czyli 150 metrów. Wprowadzona komplikacja determinowała oryginalny wygląd zegarka DSA. Wyposażony był w dwie koronki usytuowane na wysokości znaczników godziny 2 i 4. Pierwsza miała standardową funkcję ustawienia wskazówek, natomiast druga służyła do określenia czasu alarmu i nawinięcia sprężyny obsługującej mechanizm bicia. Bardzo charakterystyczne elementy zegarka stanowiły tarcza z trójkątnym wskaźnikiem alarmu oraz pierścień z szeroką, geometryczną podziałką minutową.

Zegarek Jaeger-LeCoultre Polaris. Aut. @mattsworldwatch


Kontynuacją modelu Deep Sea Alarm był w latach 60. zegarek Polaris nr ref. E859, do którego budowy zastosowano kopertę typu Super Compressor. Oba divery powróciły na rynek pod postacią bardzo udanych reedycji. Deep Sea Alarm w 2011, a Polaris w 2017 r.


Poza opisanymi modelami pod koniec lat 50. produkcję zegarków do nurkowania wdrożyło co najmniej kilka innych firm szwajcarskich oraz amerykańskich, takich jak Waltham, Eterna-Matic lub Enicar. Wkrótce dołączyły do nich manufaktury francuskie, japońskie i niemieckie. Również w drugiej połowie dekady przedsiębiorstwo Ervin Piquerez S.A. z Bassecourt wprowadziło na rynek ciśnieniowe koperty wodoszczelne o unikalnej konstrukcji. Ich największa popularność przypada jednak na lata 60. i początek lat 70. dlatego to zagadnienie zostanie omówione szczegółowo w kolejnym rozdziale.

Szwajcarski Monvis Starwinner. Przykład zegarka nurkowego z lat 50. Zdj. autora


Lata 50. zapoczątkowały erę współczesnych diverów oraz przyniosły kilka przełomowych rozwiązań. Najważniejsze to z pewnością obrotowy pierścień wskazujący czasu zanurzenia, rozpowszechnienie gumowych uszczelek typu o-ring, opracowanie praktycznego chronografu do nurkowania oraz zegarka z funkcją alarmu działającego pod wodą. Co więcej, w ciągu niespełna 10 lat zegarki tego typu trafiły z armii również na rynek komercyjny i zaczęły być praktycznie stosowane przez rosnącą rzeszę amatorów nurkowania. Droga do głębin stanęła wówczas otworem. Rozpoczęła się „Złota dekada” zegarków do nurkowania.

Powyższy fragment pochodzi z III rozdziału książki Czas na głębokości – historia zegarków do nurkowania pt. Opracowanie współczesnych zegarków nurkowych. Lata 50. Zapraszam Państwa do zapoznania się z całością tej publikacji.

Mateusz Piechnik, autor

Produkt zostały dodany do koszyka

Przejdź do koszyka

Twój koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Łącznie: 0,00 zł

facebook instagram pinterest twitter youtube linkedin tiktok twitch spotify website search menu close shopping-cart information menu-arrow check arrow-left-short arrow-right-short arrow-right-long